Drodzy Przyjaciele,
Bracia i Siostry w Chrystusie,
Dziękuję za Waszą obecność. Chciałbym podzielić się z Wami nie tylko potrzebą, ale także naszym wspólnym powołaniem – do miłości, solidarności i działania.
Gambia to niewielki kraj w Afryce Zachodniej, często pomijany na mapie zainteresowań świata. Tam, w cieniu globalnych wydarzeń, żyją nasi bracia i siostry – chrześcijanie, którzy mimo ubóstwa, prześladowań i społecznej marginalizacji nie tracą wiary. Przeciwnie – ich wiara jest czysta, ufna, płynąca z głębi serca. Ale potrzebują naszej obecności, wsparcia i pamięci.
Jako chrześcijanie nie możemy pozostać obojętni. Jezus powiedział:
„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych – Mnieście uczynili”.
Ci ludzie nie proszą o luksusy. Proszą o wodę pitną. O podręcznik dla dziecka. O dach, który nie przecieka. I o to, by ich dzieci mogły dorastać w pokoju, bez strachu przed prześladowaniami za wiarę w Chrystusa.
Ale ich potrzeby nie kończą się na sprawach materialnych.
Jako psycholog wiem, że największy ból to nie głód, ale poczucie bycia zapomnianym.
W 1992 roku Gambię odwiedził św. Jan Paweł II. To wydarzenie do dziś żyje w sercach mieszkańców. W zeszłym roku miałem zaszczyt przekazać lokalnym chrześcijanom relikwie krwi św. Jana Pawła II, ofiarowane przez kardynała Stanisława Dziwisza. Dla tej wspólnoty to nie tylko wielki dar duchowy – to dowód, że Kościół o nich pamięta. Że nie są sami. (Relikwiarz został zakupiony z pieniędzy zebranych za pośrednictwem misjomat.org)
Szczególnym światłem w tej rzeczywistości są siostry Misjonarki Miłości – ze zgromadzenia Matki Teresy z Kalkuty. Wśród nich dwie Polki: siostra Urszula i siostra Liliana. To kobiety ciche, pokorne, a zarazem niezwykle silne. Posługują najbiedniejszym z ubogich, żyją w absolutnej prostocie, opatrują rany, towarzyszą w śmierci. To żywe świadectwa Ewangelii.
Chrześcijanie w Gambii dbają o swoją wiarę z niezwykłą gorliwością. Choć żyją bardzo skromnie, ubierają się odświętnie do kościoła, troszczą się o świątynie, modlą się z serca.
Nie stać ich na pielgrzymkę do Lourdes czy Fatimy – ale marzą, by mieć u siebie miejsce modlitwy, do którego będą mogli pielgrzymować.
Ich pragnieniem jest budowa groty Matki Bożej z Lourdes przy parafii św. Kizito – prostego, ale świętego miejsca.
Koszt inwestycji został wyceniony na 120 000 dalasi, czyli ok. 1500 euro. To ogromna suma, jeśli weźmiemy pod uwagę, że przeciętny Gambijczyk zarabia zaledwie 35 euro miesięcznie.
Dla nich to niemal nieosiągalne – dla nas: realne, w zasięgu ręki.
Dlatego z pokorą i nadzieją proszę Was o wsparcie. Nie piszę tego z pustym sercem.
Wiem jedno – jeśli zdecydujesz się pomóc, możesz być pewien, że w Twojej intencji będzie codzienna modlitwa i Msza Święta odprawiana przez tamtejszą wspólnotę.
Wiem, że każdy z nas ma swoje sprawy, troski, potrzeby. Ale spójrzcie na tych ludzi jak na samego Chrystusa. Czy nie chcielibyście, aby Matka Boża miała swój dom także wśród nich?
Serdecznie zapraszam Was do Gambii, do naszego centrum wolontariatu. Poznacie tych ludzi, doświadczycie ich wiary, zobaczycie, co znaczy radość mimo braku rzeczy. Być może właśnie tam odnajdziecie własną misję.
Wspierając ich, nie tylko pomagamy ich ciałom – wzmacniamy ducha, dajemy nadzieję, która naprawdę przemienia.
Bo Kościół to jedno ciało – jeśli cierpi jedna jego część, cierpi całe ciało.
Ale też: jeśli jedna część zostaje podniesiona, całe ciało staje się silniejsze.
Nasza fundacja to nie organizacja charytatywna. To most między modlitwą a działaniem, między wiarą a konkretnym czynem.
Tam, gdzie kończy się obojętność – zaczyna się prawdziwa Ewangelia.
Dziękuję za każde wsparcie, modlitwę i otwarte serce.
Niech Bóg wynagrodzi każdy gest miłosierdzia.
Amen.